Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. Dowiedz się więcej o ciasteczkach Rozumiem

Mielec powalczy o kontrakt na śmigłowce dla armii

PZL Mielec oficjalnie rzuciły wyzwanie konkurencji i dziś oficjalnie potwierdziły, że walczą o wygraną w przetargu na sprzedaż polskiej armii 70 śmigłowców wielozadaniowych. Szefowie firmy wiedzą, że kontrakt byłby szansą na rozwój. Także dla wielu innych zakładów z branży lotniczej i zbrojeniowej z Podkarpacia. Zakończyło się zgłaszanie ofert. Teraz czas na wybór spośród trzech światowych gigantów.

Wielkie pieniądze i wielka produkcja, w tej sprawie jak na wojskowy przetarg przystało, mieliśmy do czynienia z zaskakującymi zwrotami akcji. Atmosferę podsycały zarzuty związkowców pod adresem ministerstwa obrony narodowej o brak przejrzystych zasad przetargu budzące - ich zdaniem obawy o jego ustawianie pod konkretnego producenta. Dlatego PZL Mielec zasypały MON setkami pytań. A nawet groziły, że nie przystąpią do przetargu. Dziś mielecka firma przerwała milczenia, ale odpowiedzi na trudne pytania dziennikarzy nie było.
 
film mon

Szczegóły tajnego przetargu są ważne, ale jeszcze ważniejsze będą jego efekty nie tylko dla regionalnej gospodarki. Chodzi o tzw. wymóg polonizacji, czyli produkcji jak największej liczby elementów w polskich firmach. Śmigła jeszcze długo po przetargu mają napędzać lotniczy rynek i tworzenie setek miejsc pracy.

2 100 osób pracuje w PZL połowa jest zaangażowana przy produkcji Black Hakwa. PZL ma 500 dostawców, 50 na rzecz śmigłowca Black Hawk już pracuje.

Zarząd PZL Mielec informuje o podpisywaniu kolejnych 28 umów intencyjnych o współpracy z firmami tworzącymi Polską Grupę Zbrojeniową. Ale konkurencja nie śpi - stąd pytanie czy BLACK HAWK nie przegrał z nią już na starcie?

Z mieleckim Black Hawkiem będą rywalizowały - produkowany w Świdniku śmigłowiec firmy Agusta Westland i planujący dopiero lądowanie w Łodzi - Caracal fimy Airbus. Nieoficjalnie wiadomo, że na stole przetargowym leży 10 miliardów złotych wiadomo, że zwycięzca bierze wszystko. Dziś prezes PZL Mielec powiedział, że ewentualna wygrana ustabilizuje produkcję a po przegranej Black Hawk nie zniknie z Mielca.
 
http://epmlspotters.pl/image/vdskpcnsqhbd/1024/1024/fit/original/#.jpeg

O tym, kto wygra przetarg zdecyduje rząd. Wiadomo, że kontrakt będzie jednym z największych w Europie. Firmy dostaną zamówienia, ale nie jest tajemnicą, że Polska liczy też na tak zwany offset. Czyli zagraniczne inwestycje, które pomogą naszej gospodarce. Negocjacje będą sporym wyzwaniem dla urzędników i polityków.

Oto opinia Grzegorza Sobczaka - lotniczego eksperta i redaktora naczelnego Skrzydlatej Polski.
- Generalnie przy tak dużym przetargu, ideą tego przetargu było to, że zakup 70 śmigłowców pozwoli na zbicie ceny i wynegocjowanie korzystnych warunków dla polskiej strony i w moim przekonaniu jednym z takich korzystnych warunków jest zaangażowanie przemysłowe zwycięscy przetargu w produkcję śmigłowców, w ogóle zadanie of-setowe, takie już bardzo niepopularne w tej chwili.

Ale nie możemy zapominać o tym, że obowiązuje nas ustawa of-setowa i w takim przetargu powinna stać jeszcze współpraca w zakresie gospodarczym, nie tylko związanych bezpośrednio z tym zakupem, który będzie realizowany.

Stąd też wydaje mi się dość istotnym elementem powinno być branie pod uwagę zaangażowania przemysłowego potencjalnych kontrahentów, potencjalnych zwycięzców przetargu, na przemysł lotniczy, nie tylko na przemysł lotniczy w Polsce.

Źródło: TVP Rzeszów